
Styl życia
Vintage Days w Périgueux czyli coroczna impreza dla wielbicieli staroci i zabytkowych samochodów!
Uwielbiam vintage, dlatego też ta impreza, która odbywa się w Périgueux, jest dla mnie niemalże obowiązkowa. Każdego roku, w pierwszy weekend września, odbywają się Vintage Days. Jest to okazja, by ubrać się w super sukienkę, lakierki, pomalować usta na krwisty czerwony kolor i zaczesać włosy w wysoki kok. A dla mężczyzn wskazane jest ubrać się w koszulę i spodnie z szelkami oraz porwać swoją partnerkę do tańca. Zobaczyć super samochody z niemalże początków motoryzacji po lata 40-te, 50-te, 60-te, itd. Jednym słowem, jeśli ktoś chce świetnie się bawić i jednocześnie zwiedzić urokliwe miasto Périgueux, Vintage Days są do tego doskonałą okazją.
Oczywiście samo miasto Périgueux, bez imprezy Vintage Days, jest warte zwiedzenia, tym bardziej że dwa razy w tygodniu, w środę i sobotę, odbywa się targ warzyw i owoców. Périgueux jest także regionalną stolicą wyśmienitej kuchni francuskiej/dordońskiej. Oj, coś czuję, że będę musiała napisać osobny wpis na blogu: „Dlaczego warto przyjechać do Périgueux?” Tym bardziej, że już w listopadzie jest Festiwal Książki Gastronomicznej. Oj dziej się dzieje w tym skromnym ależ jak urokliwym Périgueux!
Vintage Days trwa już od 8 lat
Impreza Vintage Days trwa już od 8 lat, i nic nie wskazuje na to, żeby miała przestać istnieć. Jej założyciel, Jean-François Videau, dokłada wszelkich starań, aby każdy bawił się doskonale podczas tej imprezy i dzielił swoją pasję do vintage z innymi. Co więcej, liczba pasjonatów staroci jest dosyć duża; występują tam wystawcy starych zabytkowych samochodów. W tym roku jak i w poprzednich latach było sporo amerykańskich pojazdów, które przybyły do Francji w latach 40-tych, by wspomóc ją w wyzwoleniu. Nawiasem mówiąc, miałam nawet okazję przejechać się jednym z tych jeepów. To moja pierwsza przejażdżka taką bryką z duszą 😉
Na imprezie znajdują się także wystawcy odzieży, zarówno używanej, jak i zupełnie nowej, ale stylizowanej na lata 50-te i 60-te. Wśród wystawców staroci można czasem znaleźć naprawdę piękne rzeczy. W tym roku zakupiłam sobie naszyjnik. A co najważniejsze, w całym mieście odbywają się parady starych samochodów, którymi nawet można się przejechać, potańcówki, konkursy na najlepiej ubraną parę, kobietę ubraną w stylu vintage. Obiecałam sobie, że w przyszłym roku ubiorę się jak Marilyn Monroe i wejdę na podium! Dlaczego nie? Jeśli już się bawić, to na całego!
Lucky Strike i guma do żucia
W tym roku główną ekspozycją samochodów były amerykańskie jeepy oraz inne ciężarówki z lat 40-tych. Czasami miałam wrażenie, jakbym przeżyła wyzwolenie Francji, chociaż minęło już 78 lat od tego czasu. Wyobraźcie sobie, co to musiało być w tamtych czasach, kiedy do Paryża wjeżdżali przystojni Amerykanie w jeepach, żujący gumę i palący papierosy Lucky Strike… To naprawdę potrafi wywołać dreszcze na skórze, gdy pomyślę o tamtych dniach… Tym bardziej, że te samochody są autentyczne to one właśnie wyzwalały Francję spod okupacji.
Swoją drogą, chciałabym polecić Wam książkę „Szkice piórkiem” autorstwa Andrzeja Bobkowskiego. Jest to książka napisana przez Polaka mieszkającego we Francji podczas II wojny światowej. Zawiera wiele przemyśleń i obserwacji dotyczących dwóch bliskich, a jednak odmiennych narodów: polskiego i francuskiego. Jej treść pozostaje nadal aktualna do dnia dzisiejszego. Jednak aby zrozumieć subtelności, trzeba dobrze znać i uważnie obserwować oba te kraje. To naprawdę doskonała lektura!
Angoulême czy Périgueux ?
Co roku we wrześniu odbywają się dwie podobne do siebie imprezy: Circuit des Remparts w Angoulême i Vintage Days w Périgueux. Podobnie jak Circuit des Remparts, istniejący od 1939 roku, z przerwą na II wojnę światową zyskał sławę i prestiż na przestrzeni lat, Vintage Days w Périgueux bynajmniej nie jest tu skromnym kuzynem z prowincji.
Obie te imprezy łączy jedna pasja: miłość do starych i zabytkowych samochodów. Faktycznie, będąc w Nowej Akwitanii w Dordoń lub Charente, trudno jest nieuczestniczyć w jednej z tych imprez, a najlepiej w obu. Miałam to szczęście, że mogłam uczestniczyć wielokrotnie w obu tych wydarzeniach i nie wiem dlaczego, ale Vintage Days dostarczały mi więcej radości i przyjemności.
Być może wynika to z większej liczby atrakcji, takich jak; konkurs na najlepiej ubraną parę czy kobietę w stylu vintage, potańcówki w samym sercu miasta, zespoły grające na ulicach… Wszystko to sprawia, że można naprawdę świetnie się bawić. W przyszłym roku, moi drodzy, postanowiłam być aktywną uczestniczką Vintage Days, zamiast głównie robić zdjęcia i nagrywać filmy!
Jeśli zdarzy się, że ktoś z Was chciałby spędzić wakacje we wrześniu na naszej plebanii z XVII wieku, to serdecznie Was zapraszamy. Będziecie mieli okazję poznać Krainę Dordonii z jej zamkami i pałacami, a także wziąć udział w dwóch wydarzeniach, które stanowią ważny element kulturalnego życia tego regionu. Tak więc, do zobaczenia w przyszłym roku?
Jeśli chcesz wziąć udział w kolejnej edycji tej imprezy i poczuć niesamowitą atmosferę tego miasta, zarezerwuj swój pobyt na naszej plebanii już teraz. Mamy tylko dwa pokoje, a chętnych zawsze jest wielu, więc ten, kto wcześniej dokona rezerwacji, będzie miał pewność przyjazdu do nas do Dordogne i spędzenia cudownych wakacji! W celu rezerwacji napisz proszę do mnie e-maila! Kontakt tutaj






















Uwielbiam Francje mówi: :
Pięknie opisane. Aż chcialoby się tam być. Autka jak z filmów Ty pięknie ubrana i bardzo kolorowo. Uwielbiam stare czasy ,starocia , stare samochody bo chyba ja też już jestem stara. Ale kiedyś było jakoś fajniej. Nie znam czasów przedwojennych bo urodziłam się w latach kawał po wojnie, ale te czasy akurat mi się podobają. Miło poczytać że bawiliście się super no bo to najważniejsze żeby być wesołym i fajnie spędzić czas. Pozdrawiam
RafałB mówi: :
Jedna rzecz ktora niewątpliwie wabi ludzi do Francji to fakt ze wiele miasteczek i wsi ma wygląd taki sam jaki był kilkadziesiąt lat temu. To chyba na tym polega magiczność tego kraju. W ubiegłym roku weszliśmy w posiadanie résidence secondaire w Juvigny Les Vallees w Normandii, i jak tam przyjeżdżamy to można poczuć się jak w zupełnie innym świecie, tym lepszym pod względem tempa codzienności. Z drugiej strony to może też stwarzać pewne problemy, by kedy chce się zrobić jakieś remonty, przebudowy i dobudowy domu to trzeba zdobyć sterty zezwoleń a to chyba z tego powodu że władze lokalne i nie tylko lokalne próbują za wszelką cenę zachowac oryginalne wyglądy wsi i miasteczek.