Belle France

Góry Owernii – dla wszystkich wielbicieli natury i spokoju. Na każdą kieszeń! Co warto zwiedzić i zjeść? cz.1

Cyrille i ja byliśmy już kilka razy w Owernii. Za każdym razem byliśmy tam o innej porze roku i za każdym razem wracaliśmy zachwyceni pięknymi pejzażami, wyśmienitym jedzeniem i winem. To region, podobnie jak Nowa Akwitania, niemalże nieznany Polakom. Podróżując po Owernii, jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się usłyszeć języka polskiego, ba nawet angielskiego! No, może poza Puy de Dôme – do którego nie warto jechać.

Ale żeby nie ubiegać faktów, w tym wpisie napiszę o miejscach, które na pewno warto zwiedzić. Są to miejsca bardzo kameralne, niemalże nieturystyczne, i może nawet pies z kulawą nogą by tam nie przyszedł. To miejsca, w których poczujesz się jak odkrywca. Nie będziesz musiał się przeciskać przez tłumy turystów i walczyć o moment, w którym możesz zrobić zdjęcie, na którym będziesz tylko ty. Ci z Was, którzy czytają mojego blog, zdążyli się przekonać, że Cyrille i ja unikamy jak diabeł wody święconej zatłoczonych i powszechnie znanych miejsc turystycznych. Co niezmienia faktu, że czasem się przez pomyłkę do nich trafimy… Francja jest tak duża i piękna, że naprawdę ma wiele do zaoferowania. Wystarczy tylko czytać mojego blog – pisząc te słowa bardzo nieskromnie, by się o tym przekonać.

Owernia jest miejscem dla wszystkich tych, którzy szukają spokoju, przestrzeni i kontaktu z naturą. Jeśli szukasz miejsca, aby się pokazać w modnym otoczeniu i zrobić sobie zdjęcia, to Owernia nie jest tym miejscem. Tutaj nie wystawiasz się na pokaz przed innymi; skupiasz się na sobie i na kontakcie z naturą – przecież to góry! Ale nie są to Alpy! O Alpach też kiedyś coś napiszę. Ale żeby nie robić zbyt długiego wstępu, zaczynamy od konkretów.

W tym roku, jak zresztą co roku, wybraliśmy wrzesień na nasze wakacje. Postanowiliśmy nie komplikować i nie szukać igły w stogu siana, dlatego wybraliśmy Owernię oraz Loire jako miejsca naszych wakacji. Są to tak różne regiony, że dostarczyliśmy sobie wystarczająco dużo wrażeń, pozostając cały czas we Francji. Czasami można być oczarowanym miejscami, które nie są od nas tak bardzo odległe. A że my jesteśmy totalnymi wielbicielami Francji, to za każdym razem ją wybieramy. I za każdym razem mamy coś do odkrycia. Ba, są nawet takie miejsca, do których uwielbiamy powracać. Tak jest z Owernią.

Do Owernii pojechaliśmy motocyklem. Cyrille od dziecka jest ogromnym pasjonatem motoryzacji, a ja, będąc w związku z takim entuzjastą, przestałam się bać i razem pokonujemy setki kilometrów na dwóch kołach. Przekonałam się na własnej skórze, że strach to uczucie, które można poskromić.

Poniżej przedstawiam listę miejsc, które odwiedziliśmy i to, co nas w nich najbardziej zachwyciło:

Tournemire – niepozorna a jadnak zachwycająca wioska

To naprawdę mała wioska z zamkiem, kościołem i dwiema restauracjami. Jednak jest coś co mnie w niej dogłębnie poruszyło. Przede wszystkim znajdujący się tam kościół do którego wchodząc miałam łzy w oczach. To niewielki górski kościółek usytuowany na wzniesieniu. Podobnych kościołów jest wiele w całej Francji, ale ten ma coś wyjątkowego. To kolorowe średniowieczne płaskorzeźby oraz odczuwalna prostota i pokora wobec natury. To zupełnie inne doświadczenie w porównaniu z kościołami nad Loarą, gdzie człowiek dążył do wielkości. Nie chcę jednak zagłębiać się zbyt głęboko w porównania między tak różnymi regionami Francji ani pisać filozoficznej rozprawki. Owernia, przez swoje górzyste uwarunkowanie geograficzne, często była odcięta od reszty Francji, a jej mieszkańcy zawsze musieli liczyć tylko na siebie. Dlatego w Owernii człowiek był bardzo pokorny względem natury i nie sposób było stawiać się ponad nią tak jak jest to w Loire.

Wioska Tournemire okazała się doskonałym początkiem naszej podróży. Zjedliśmy w tamtejszej urokliwej i smacznej restauracji prowadzonej przez starszą panią. Restauracja nosi nazwę, jak można się było spodziewać: „Auberge de Tournemire” Naprzeciwko znajduje się druga, bardziej nowoczesna restauracja, niestety nie mam nic więcej do napisania na jej temat. Jeśli jesteś miłośnikiem zamków, to możesz zwiedzić pobliskie Chateau d’Anjony do którego my nie weszliśmy, by mieć coś do zwiedzania jak raz jeszcze zawitamy do Tournemire.

Salers – wioska, która nie ma sobie równych!

Co to za miejsce! Umówmy się, jest to stosunkowo dobrze znana wioska wśród Francuzów, ze względu na hodowlę krów i produkcję sera, który nosi tę samą nazwę – Salers. Zdarza się, że przyjeżdża tam trochę turystów, ale w ogóle to nie przeszkadza! Nie ma się tam poczucia bycia chodzącym portfelem. To przepiękne miejsce położone na wzgórzu, oferujące piękny i przestronny widok na góry, z przepiękną architekturą zbudowaną z wulkanicznego kamienia.

Pierwszy raz przyjechaliśmy do Salers tylko dlatego, że Cyrille, będąc Francuzem, znał nazwę tej wioski, ale nic poza tym. Jednak tak bardzo nam się to miejsce spodobało, że postanowiliśmy do niego wrócić. Powróciliśmy nie tylko do samego Salers, ale także do miejsca, w którym nocowaliśmy i jedliśmy. Z całego serca polecamy Wam restauracje, nocleg i butik z dekoracjami czy lokalnymi produktami, które działają pod wspólną nazwą „Le P’tit Comptoir„.

To miejsce prowadzi Pani Nathalie i jej mąż od około 30 lat. Pomimo upływu czasu są to ludzie, którzy zachowali w sobie niesamowitą życzliwość i sympatię dla swoich klientów. Wszystko, co robią, jest wysokiej jakości i w bardzo rozsądnych cenach. Cyrille i ja zawsze będziemy zatrzymywać się u nich, gdy tylko będziemy w Salers. Są to ludzie, którzy pracują od rana do nocy, zachowując uśmiech na twarzy. To również ludzie, których można nawet przytulić w podzięce za ich pracę. Co oczywiście uczyniłam. Znaleźliśmy miejsce, które spełnia wszystkie nasze kryteria: rodzinna atmosfera, zachowując przy tym cudowny balans profesjonalizmu i naturalnej życzliwości, oraz serwujący przepyszne lokalne jedzenie w bardzo rozsądnych cenach! A nawet ciut tańsze niż w Dordoń!

Przez żołądek do serca czyli co warto zjeść w Owernii ?

Tak! W Owernii można się zakochać nie tylko ze względu na ich piękne pejzaże, ale także ze względu na jedzenie. Kuchnia z Owernii jest bardzo prosta, ale za to jak smaczna! Region słynie z hodowli krów rasy Salers, które mają tę specyfikę, że dostarczają zarówno mleko, z którego robi się ser Salers, jak i mięso, z którego powstają wszelkie możliwe wyroby mięsne oraz wędliny. Oto najbardziej znane potrawy z Owernii, które z łatwością znajdziecie w tamtejszych restauracjach oraz w naszym ukochanym miejscu, Le P’tit Comptoir w Salers

  1. Aligot: to tradycyjna francuska wiejska specjalność kulinarna z miejscowości Aubrac, położonej na granicy departamentów; Aveyron, Cantal i Lozère. Przygotowuje się go z puree ziemniaczanego, świeżego sera tome lub „tome d’aligot”, śmietany, masła i czosnku.
  2. Truffade: To proste danie, w którym ser (najczęściej Cantal lub innego sera z Owernii) jest topiony razem z pokrojonymi ziemniakami i cebulą. Potrawa jest aromatyzowana czosnkiem i podawana jako przystawka lub danie główne.
  3. Bourriol d’Auvergne – Bretończycy mają swoje gryczane galettes, podczas gdy Owerniacy mają swoje bourriols. Są to gryczane galettes pochodzenia chłopskiego, które są bardzo proste w przygotowaniu. W przeciwieństwie do bretońskich galettes, bourriols są wytwarzane z drożdży piekarskich, więc są ciastem na zakwasie. W przeszłości bourriols zastępowały chleb.
  4. Tarte aux Myrtilles: To popularne owernijskie ciasto z jagodami. Jest to rodzaj tarty lub ciasta owocowego z kruchym ciastem i słodkim nadzieniem z jagód.

Ser i … wino z Owernii !

W Owernii jest 4 nadrzędnych serów! Które też stanowią dumę ich mieszkańców.

  • Cantal – rodzaj żółtego twardego sera, który jest jedynym serem we Francji, który nosi nazwę swojego departamentu z którego pochodzi – Cantal.
  • Salers – Nie ma czegoś takiego jak „standardowy” Salers, więc niemożliwe jest zdefiniowanie aromatów obecnych w serze Salers ponieważ nawet dziś Salers może być produkowany tylko od wiosny do jesieni, kiedy krowy karmione są wyłącznie trawą. Co oczywiście wpływa na smak sera.
  • Saint Nectaire – jest to rodzaj półtwardego sera ze skórką. I choć ser smaczny to w samej wiosce – Saint Nectaire nie ma nic ciekawego do zobaczenia 🙁
  • Bleu d’Auvergne – rodzaj sera z niebieską pleśnią.

Na tym właśnie zakończę ten artykuł, tak bym mogła napisać jego drugą część a może nawet trzecią. W drugiej części będę pisać przede wszystkim o Owernii wulkanicznej i produkowanych tam winach. Oraz o najbardziej znanym szczycie Puy de Dôme, którego naszym zdaniem nie warto zwiedzać. Ale jeśli ktoś z was się uprzesz to zawsze będzie mógł to zrobić. Podpowiemy jak to zrobić by mieć cudowne wspomnienia. Nie tak jak my – wspomnienie nabicia w butelkę.

A tymczasem zapisz się na mojego newslettera, tak byś był/a na bierząco z naszymi podróżami po Francji. Spokojna głowa wysyłam go raz na jakiś czas 🙂

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I POZNAJ PIĘKNĄ FRANCJĘ!

Newsletter wysyłam 28 każdego miesiąca

Please wait...

Dziękuję za zapis!


Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

MOJA HISTORIA Z CHÂTEAU DU PAYRE, CZYLI JAK WYEMIGROWAĆ I ZAMIESZKAĆ W ZAMKU

Historia z Château du Payre to przypadek i ogromne szczęście któremu jednemu jak i drugiemu bardzo pomogłam.