Belle France

Tydzień w Katalonii Francuskiej (Roussillon) co warto zwiedzić i wypić? cz.1

Na początku chciałabym zaznaczyć, że z Katalonią jest podobnie jak z Krajem Basków. Zarówno Katalończycy, jak i Baskowie zamieszkują tereny we Francji oraz w Hiszpanii. Katalończycy i Baskowie nie dzielą się zbytnio na tych „francuskich” czy „hiszpańskich” – tworzą pewnego rodzaju wspólnotę kulturowo-historyczną, posługującą się własnym językiem. Choć będąc w Hiszpanii czy we Francji możesz z nimi rozmawiać w języku danego kraju. Po basku czy po katalońsku raczej rozmawiają między sobą.

Wielokrotnie dążyli do niezależności, czyli do tego, by nie należeć ani do Francji, ani do Hiszpanii. Chcieli decydować o sobie sami! Pisząc szczerze, trudno dziś uwierzyć, by kiedykolwiek miało do tego dojść… Muszę jednak przyznać, że ogromnie cenię ich silne poczucie tożsamości i dumę z własnej kultury. Życzę Wam, drodzy Baskowie i Katalończycy, abyście nadal tak trzymali!

To tak tytułem wstępu. Podczas gdy w Kraju Basków (po stronie francuskiej) byłam już kilkakrotnie, do Katalonii wybrałam się po raz pierwszy. Z ogromną przyjemnością podzielę się z Wami tym, co udało mi się zwiedzić, abyście sami mogli zdecydować, czy chcielibyście poznać tę część Francji.

Banyuls sur Mer – smak wina, szum fal i górski krajobraz

To urokliwe miasteczko nad Morzem Śródziemnym, położone tuż przy granicy francusko-hiszpańskiej, jest znane z wyjątkowej kombinacji nadmorskiego klimatu, pięknych plaż i górskiego otoczenia, co czyni je atrakcyjnym celem dla miłośników natury. Mieliśmy to szczęście, by zwiedzić je na początku października, kiedy w miasteczku było więcej lokalnych mieszkańców niż turystów. Patrząc jednak na liczbę restauracji przy plaży w samym centrum Banyuls-sur-Mer, można się domyślić, że jest to miejsce cieszące się ogromną popularnością.

1. Wina Banyuls

Banyuls-sur-Mer słynie z produkcji wina o nazwie Banyuls, unikalnego wina, które dojrzewa na słońcu, w dużych szklanych butlach dzięki czemu uzyskuje niepowtarzalny smak. Wino Banyuls produkowane jest z winogron szczepu Grenache i ma bogaty, słodki smak – idealny do deserów lub jako samodzielny trunek. I choć nie jestem wielbicielką win słodkich, to to wino pije się wyjątkowo lekko. Naszych winnych zakupów dokonaliśmy – jak się później okazało – w bardzo znanej winnicy Domaine Cazes, która oferuje szeroki wybór win białych i słodkich. Na terenie winnicy znajduje się również restauracja, której niestety nie mogę polecić. Może następnym razem spróbuje tylko tamtejszych tapas. I tyle!

Banyuls-sur-Mer organizuje corocznie Fête des Vendanges, czyli Święto Winobrania, które odbywa się w październiku i przyciąga miłośników wina oraz lokalnej kuchni. To wyjątkowa okazja, by spróbować najlepszych regionalnych specjałów i doświadczyć katalońskiej muzyki oraz tańców. Niestety Cyrille i ja nie mieliśmy okazji doświadczyć tego bo święto zaczynało się w dniu naszego wyjazdu.

A skoro jesteśmy przy winie, chciałabym polecić Wam dwa miejsca, w których nie tylko napijecie się, ale i dobrze zjecie:

  • La Ganotte – to rodzaj „szybkiej restauracji”, w której można naprawdę smacznie zjeść, a wszystko w przyjaznej i wesołej atmosferze. Knajpa znajduje się przy porcie w Banyuls.
  • La Casa Dina – zarówno restauracja, jak i hotel. Mieliśmy okazję tylko zjeść tam posiłek i uważam, że to bardzo przyjemne miejsce z dobrym jedzeniem, życzliwą obsługą i bardzo przystępnymi cenami.
  • La Vieille Cave – świetna pizzeria z pysznymi daniami. Również tutaj znajdziecie przystępne ceny oraz ciepłą i życzliwą atmosferę.

2. Piesze wędrówki wzdłuż lini brzegowej morza

Otoczenie Banyuls to prawdziwy raj dla miłośników pieszych wędrówek. Szczerze mówiąc, będąc w tej części Francji, uważam, że niemalże obowiązkowo trzeba przejść się wzdłuż linii brzegowej. To właśnie na jednym z takich szlaków można zobaczyć, jak blisko siebie są góry i morze, oraz doświadczyć potęgi i majestatu Morza Śródziemnego – zupełnie innego niż to, które znamy z Nicei czy Cannes!

Cyrille i ja wybraliśmy się na trasę Sentier Sous-Marin de Banyuls-Cerbère, którą planowaliśmy pokonać w 2-3 godziny, ale ostatecznie zajęła nam aż 5 godzin! Jest to dość wymagający szlak, pełen stromych podejść i zejść, gdzie łatwo można się poślizgnąć. Dlatego zdecydowanie polecam solidne buty, dużo wody i prowiant. Na trasie pomiędzy Banyuls-sur-Mer a Cerbère znajduje się tylko jeden butik – i sprzedaje on… wino! Jakżeby inaczej!

Mimo trudności szlak jest wart wysiłku ze względu na przepiękne widoki i rozciągające się po horyzont morze. Po dotarciu do Cerbère do Bannyls można wrócić pociągiem. Sama miejscowość Cerbère zasługuje na osobny wpis. Choć dziś jest spokojnym, przygranicznym miasteczkiem, w którym niemalże psy szczekają d…mi to w przeszłości przyciągała sławy z pierwszych stron gazet. Ślad tej historii widać w tamtejszym hotelu, który wciąż zachowuje ślady dawnej świetności.

3. Nurkowanie i rezerwat morski

W pobliżu znajduje się Rezerwat Morski Côte Vermeille, pierwszy rezerwat morski utworzony we Francji. Jest to raj dla miłośników nurkowania i snorkelingu, oferujący bogactwo morskiej fauny i flory, od kolorowych ryb po majestatyczne wodorosty.

4. Kultura i sztuka

Banyuls-sur-Mer jest również miejscem narodzin znanego rzeźbiarza Aristide’a Maillola. Miasteczko upamiętniło go muzeum, w którym można zobaczyć część jego prac i dowiedzieć się więcej o jego życiu. Dodatkowo w różnych zakątkach miasta znajdziesz rzeźby i pomniki nawiązujące do jego dzieł.

Collioure – tam gdzie malował Henri Matisse!

Tak, trzeba przyznać, że Collioure jest piękne! Ale właśnie przez to piękno bywa również bardzo zatłoczone, nawet w październiku. Oczywiście, będąc w tej części Francji, trudno nie odwiedzić tego miejsca. Gdybym tylko wiedziała, jak bardzo jest popularne i oblegane, zaplanowałabym zwiedzanie w środku tygodnia, a nie w weekend.

Przyjeżdżając do takich turystycznych miejscowości, trzeba się przygotować na długie krążenie samochodem w poszukiwaniu miejsca parkingowego, a także na to, że nie zawsze znajdziemy dobrą kuchnię, a obsługa może być dość obcesowa. Jak mogliście zauważyć, osobiście nie przepadam za takimi zatłoczonymi miejscami. Czasami wolę je ominąć, aby nie ryzykować niezbyt miłych wspomnień.

Ale żeby nie było, że tylko narzekam – podzielę się kilkoma faktami o Collioure, z których słynie to miasteczko. Decyzję o jego odwiedzeniu zostawiam Wam! A i jeszcze jedno! Warto już po zwiedzeniu Collioure pojechać w góry by uciec od tłumów i popatrzeć na to miasteczko z daleka. Panorama i pejzaże Was zachwycą!

1. Miejsce inspiracji dla artystów

Collioure było źródłem inspiracji dla wielu artystów, zwłaszcza dla fowistów, takich jak Henri Matisse i André Derain, którzy zafascynowani kolorami miasta i jego światłem stworzyli tu wiele swoich prac. Do dziś Collioure nazywane jest „Mekką fowistów” I tak przechadzając się tamtejszymi uliczkami można zauważyć wydruki zdjęć z Matissem i jego prac.

2. Kościół Notre-Dame-des-Anges

Symbol miasta, położony nad samą wodą, kościół Notre-Dame-des-Anges jest jednym z najbardziej charakterystycznych punktów Collioure. Zbudowany w XVII wieku, słynie z nietypowej dzwonnicy, która pierwotnie służyła jako latarnia morska.

3. Château Royal de Collioure

Nad miastem góruje Château Royal, czyli Zamek Królewski, który ma swoje korzenie w średniowieczu, ale był kilkukrotnie przebudowywany przez królów Majorki, a później przez królów Francji. Zamek ten jest doskonałym punktem widokowym i miejscem organizacji wielu wydarzeń kulturalnych, w tym wystaw i koncertów.

4. Stare miasto i port

Urokliwe stare miasto Collioure to labirynt wąskich, kamiennych uliczek pełnych sklepów z pamiątkami, kafejek i galerii. Spacerując po nim, można odkryć tradycyjne domy z kolorowymi okiennicami.

5. Anchois i czekolada

Collioure jest znane ze swoich anchois, które są jednym z lokalnych przysmaków i mają status regionalnego specjału. Tutaj mogę też polecić butik z czekoladą, lodów i innych smakołyków Pana Olivier Bajard

6. Plaże i wybrzeże

W Collioure znajduje się kilka malowniczych plaż, które, choć niewielkie, oferują piękne widoki na zatokę i zamek. Są doskonałe na odpoczynek i kąpiel w krystalicznie czystych wodach. Miasto jest także doskonałą bazą wypadową dla pieszych wędrówek wzdłuż wybrzeża i Sentier du Littoral, który prowadzi do innych urokliwych miasteczek, takich jak Port-Vendres i Banyuls-sur-Mer. O których już wspominałam powyżej.

7. Festiwale i wydarzenia

Collioure żyje również kulturą i tradycją, organizując corocznie kilka ważnych wydarzeń, takich jak Fête de la Saint Vincent (Święto św. Wincentego) w sierpniu. To święto przyciąga turystów i mieszkańców na pokazy fajerwerków, procesje i tradycyjne katalońskie tańce oraz muzykę.

Planujesz wakacje w Francuskiej Katalonii? To koniecznie przeczytaj też: Byrrh – Coca Cola XIX wieku! Marka francuskiego trunku tworzona z światowym rozmachem.

A już niebawem napiszę drugą część tego wpisu w której będę pisać o: Port-Vendres – bardzo przyjemne portowe miasteczko w którym rosną ogromne kaktusy. Orgues d’Ille-sur-Têt – francuskie Colorado. Położony około trzydziestu minut od Perpignan. Oraz o Villefranche-de-Conflent – miasteczko otoczone potężnymi murami obronnymi zaprojektowane przez jednego z najbardziej zasłużonych architektów Francji – Vauban.

Jeśli zawsze marzyłeś o poznaniu pięknej i autentycznej Francji, skosztowaniu regionalnych i lokalnych specjałów, a przy tym pragniesz być otoczony ludźmi, którzy z chęcią doradzą, co warto zwiedzić, pomyśl o rezerwacji na naszej plebanii w Dordogne już teraz. Ok! Rezerwuję już teraz!


Jeśli, podobnie jak ja, cenisz przeszłość i chcesz odkrywać miejsca we Francji, które są częścią naszej wspólnej europejskiej historii, zapraszam Cię do wspierania mnie na Patronite. Razem możemy dbać o dziedzictwo i pokazywać jego piękno kolejnym pokoleniom! Dziękuję.


  1. Jak czytam o poczuciu odrębności Katalończyków i Basków, to wyciągam wnioski, że Francja ( nie tylko ten kraj) dziś to sklejony administracją twór. Mieszkając na Korsyce i w Alzacji odkryłam, że tamtejsi mieszkańcy czują się w pierwszej kolejności Korsykanami i Alzatczykami. W obydwu regionach są odrębne języki, co mnie zaskoczyło, nie wiedziałam o tym wcześniej. Na Korsyce spotkałam się wręcz że słowami wypowiadanymi z uśmiechem: My nie jesteśmy Francuzami, my jesteśmy Korsykanami. Cóż, dla turysty, który w dodatku nie zna języka i jest na tygodniowych wakacjach te kwestie nigdy się nie objawią. Dla mnie to ciekawe, ale ja nie byłam tam turystką🙂 Jako turystka zwiedzałam Langwedocję, ale pod kątem historii Katarów. Też bardzo ciekawa, choć z mrocznym finałem. Pozdrawiam z pięknego Dolnego Śląska🙂

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

MOJA HISTORIA Z CHÂTEAU DU PAYRE, CZYLI JAK WYEMIGROWAĆ I ZAMIESZKAĆ W ZAMKU

Historia z Château du Payre to przypadek i ogromne szczęście któremu jednemu jak i drugiemu bardzo pomogłam.