Belle FranceChateaux

4 dni nad Loarą. Jakie zamki i miasta zwiedziliśmy ? I jakie wina wpiliśmy ? cz.2

Zamki nad Loarą zachwycają swoją architekturą i prestiżem. Jednak fakt, że są one znane światowo, między innymi dzięki wpisaniu ich do rejestru UNESCO, sprawia, że co do niektórych z nich ludzie dosłownie walą drzwiami i oknami. Wszystko to skutkuje tym, że samo zwiedzanie takiego miejsca staje się dość uciążliwe i mało komfortowe. Nikt nie znajduje miejsca ani spokoju, aby zrobić zdjęcie czy po prostu docenić piękno tego miejsca.

Niestety, do takiego zamku należy Château de Chenonceau. Choć jest to zamek piękny, a samo usytuowanie go nad rzeką Le Cher dodaje mu wyjątkowości i niepowtarzalności. Gdy patrzy się na zdjęcia tego zamku z lotu ptaka czy na puste piękne komnaty z przepięknymi rzeźbionymi kominkami, pragnie się tam być! Postanowiłam i ja tam dotrzeć, myśląc naiwnie, że we wrześniu będzie mniej turystów…

Przyzwyczajona do zwiedzania zamków w Dordogne, gdzie nie muszę się przeciskać i czekać na ułamek sekundy, aby zrobić zdjęcie, myślałam, że będzie podobnie i tutaj. Nic bardziej mylnego. Muszę się przyznać, że wolałabym nie wchodzić do środka Château de Chenonceau, ponieważ tylko mnie rozczarował. Oczywiście nie chodzi o wnętrza, ale o ilość ludzi w każdym pomieszczeniu. Dodam, że same pokoje i korytarze są stosunkowo małe, co powoduje, że przy tak dużej liczbie ludzi łatwo o zatłoczenie. A przez tą ogromną ilość turystów widać, że podłogi w zamku już są bardzo wytarte. Wchodząc do zamku miałam, wrażenie, że bardziej niszczę ten zamek moją obecnością niżeli mu pomagam płacąc te 17 euro za wejście.

Tym bardziej się zawiodłam, ponieważ przy zakupie biletu trzeba wybrać godzinę, o której chce się zwiedzać zamek. Wtedy, kupując ten bilet, pomyślałam: „O! To może sposób na uniknięcie tłumu podczas zwiedzania zamku”. Okazało się jednak, że nie ma to znaczenia, bo nikt nie kontroluje godziny wejścia do zamku. Teraz, po czasie, zastanawiam się, czy lepszą opcją nie jest zobaczenie zamku z rzeki, wynajmując łódkę… Pozostawiam to do Waszego rozważenia po obejrzeniu wideo z Château de Chenonceau na moim profilu fanpage.

I chociaż Château de Chambord, o którym wspomniałam we wcześniejszym wpisie, jest równie znanym miejscem do zwiedzania w Krainie Loary, to jednak przez swoją wielkość nie miałam poczucia zatłoczenia. Oba te zamki zwiedzałam w tym samym czasie, we wrześniu, aby właśnie uniknąć szczytu turystycznego. Teraz już wiem, że następnym razem będę zwiedzać tylko te zamki, które są znacznie mniej znane, ale potrafiące też zachwycić, jak na przykład Królewski Zamek w Blois.

Blois – była stolica Francji.

Blois od średniowiecza czerpało korzyści z bliskości Loary, podobnie jak wiele innych miast. Wówczas było to ufortyfikowane miasto, które prosperowało dzięki handlowi rzecznemu winami i brandy. W okresie renesansu miasto przeżyło spektakularny rozwój, gdy Ludwik XII postanowił w 1498 r. uczynić je polityczną stolicą królestwa. Założył on swój dwór w rodzinnym zamku, zbudowanym na wzniesieniu z widokiem na miasto. Na fasadzie królewskiego zamku można nadal zauważyć płaskorzeźby: jeżozwierz, godło Ludwika XII, oraz salamandra Franciszka I.

Blois to bardzo przyjemne i urokliwe miasto, o którym już wspomniałam, z ogromnym Château Royal de Blois, którego Cyrille i ja niestety nie mieliśmy sił zwiedzić. Tego samego dnia, kiedy przyjechaliśmy do Blois, zwiedziliśmy Château de Chambord. Uwierzcie mi, po zwiedzaniu Chambord nie ma się już siły na zwiedzenie kolejnego ogromnego zamku. Bo tak! Zamek w Blois jest też duży i wymaga czasu. W końcu składa się z kilku epok, co doskonale widać w architekturze. Sama fasada zamku od strony ulicy jest po prostu imponująca! Jedno jest pewne, że do Blois jeszcze powrócimy, między innymi, aby zwiedzić tamtejszy zamek!

W Blois zjedliśmy w ogromnej włoskiej restauracji, która ma duży taras i mieści się na dole miasta. Czy warto? Można zjeść, ale nie polecam jakoś szczególnie tego miejsca. Zaletą jest to, że serwuje posiłki przez cały dzień. Ci, którzy nie wiedzą, jak funkcjonują francuskie restauracje, odsyłam do mojego wpisu: W jakich godzinach (musisz) jeść we Francji, by nie być głodnym!

Są dwa inne miejsca, które wydają mi się godne polecenia ze względu na ich położenie i piękno architektury. To pokoje do wynajęcia. Jedne znajdują się naprzeciwko samego Château Royal de Blois i noszą nazwę „La Forge du Roy„, a kolejne miejsce znajduje się naprzeciwko Cathédrale Saint-Louis w przepięknym średniowiecznym budynku „Castel de la Comtesse„. Oczywiście Cyrille i ja tam nie nocowaliśmy, ale ze względu na ich położenie wydało nam się bardzo przyjemne zasnąć w pokoju z widokiem na zamek czy katedrę. W samym Blois znajdziecie wiele innych miejsc do spania, dostosowanych do każdej kieszeni.

Amboise – miasteczko, w którym zamieszkał Leonardo da Vinci

Kolejne miasto, które jest polecane wszystkim turystom zwiedzającym Krainę Loary. W Amboise na samym wzgórzu znajduje się kolejny ogromny królewski zamek – Château Royal d’Amboise. Niestety, tego zamku, ani tym samym Château du Clos Lucé, w którym żył i zmarł Leonardo da Vinci, nie zwiedziliśmy. Jednakże, stanęliśmy przed jego bramą wejściową i przekonaliśmy się, że już naprawdę nie mamy sił na zwiedzanie kolejnego zamku. Ale również uświadomiliśmy sobie, że trzeba mieć worek pieniędzy na te wszystkie bilety wstępu. Wejścia do zamków są dosyć kosztowne. Zastanawialiśmy się także, dlaczego Leonardo da Vinci dał się przekupić Franciszkowi I? Na to pytanie być może znajdziemy odpowiedź, gdy tylko powrócimy do Amboise.

Aby rzeczywiście zwiedzić zamki nad Loarą, trzeba mieć nie tylko sporo zaskórników, ale także końskie zdrowie i siły. Albo najprościej tam zamieszkać, by rozłożyć sobie te przyjemności w czasie. Mieszkając w Dordogne od ponad 6 lat, nadal i tutaj nie zwiedziłam wszystkich zamków i pałaców. Ale wracając do Amboise, to jest to dosyć turystyczne i urokliwe miasteczko, w którym możemy polecić Wam restaurację „Chez Bruno Amboise„. Bardzo dobra i oryginalna kuchnia z przesympatyczną obsługą. Jeśli ktoś zwiedził posiadłość, w której spędził ostatnie lata swojego życia Leonardo da Vinci, proszę napisz w komentarzach, jak Ci się podobało…

Angers – miasto idealne ?

Miasto Angers było nam przez wiele osób przedstawiane jako niemalże raj na ziemi, warto do niego pojechać, bo jest ładne i przyjemne do życia. Pewnie takie jest, zwłaszcza dla tych, którzy wcześniej mieszkali w dużych metropoliach, takich jak Paryż, Nicea czy Lyon. Dodatkowo, Angers wygrało różne plebiscyty jako miasto, w którym dobrze się żyje. Niestety, i przykro mi to napisać, ale to miasto nie przypadło nam do gustu. Trochę mieliśmy wrażenie, że znaleźliśmy się w miniaturowym Paryżu, gdzie pełno ludzi, hałasu, sklepów i manifestacji z d..py. Historyczne centrum miasta jest puste, nie ma w nim niemal nic. Nawet restauracji jest bardzo mało. Kiedy chcieliśmy coś zjeść w tradycyjnych godzinach obiadowych we Francji, czyli między 12:00 a 14:00, to nam odmówiono, mimo że widzieliśmy jeszcze puste stoliki. Może byliśmy krzywi i garbaci dla tamtejszych restauratorów.

Jedynym powodem dla którego warto się wspiąć i zwiedzić historyczne centrum miasta to tamtejsza katedra oraz zamek! I choć zamku jako takiego tam już nie ma. Więcej tam murów obronnych to w samym wnętrzu z tego co pozostało z ogromnego zamku jest wystawa przepięknego wręcz powalającego na kolana średniowiecznego gobelinu Tapisserie de l’Apocalypse. Gobelin utkany 650 lat temu dla księcia Ludwika I z Anjou – jest to dziś największy zestaw średniowiecznych gobelinów na świecie – jego niezwykle delikatne tkanie i bogata historia czynią go wyjątkowym dziełem sztuki na świecie!

Zwiedziliśmy również tamtejsze muzeum sztuki współczesnej – Musée Jean-Lurçat et de la tapisserie contemporaine. Mieliśmy okazję zobaczyć gobeliny tkane w XX wieku, z których niektóre były naprawdę piękne. Zaskoczyło mnie jednak, że nie było ani jednego gobelinu naszej rodzimej artystki, Abakanowicz…

Tak jak my nie możemy podzielić opinii wszystkich tych, którzy są zachwyceni Angers, tak i wy nie musicie podzielać naszej wątpliwości co do wyjątkowości tego miasta. Najlepiej zawsze jest przekonać się samemu. Czasem do przekonania się do miejsca nie potrzeba wiele: ładna pogoda, życzliwi restauratorzy i dobre jedzenie. My niestety ani jednego, ani drugiego nie mieliśmy. Ale fakt, że zobaczyliśmy średniowieczny gobelin, bardzo nam rekompensował te niedogodności. Ten gobelin NAPRAWDĘ warto zobaczyć.

Tym wpisem kończę moje podróże po Krainie Loary, by skoncentrować całą moją uwagę i siły witalne na pisaniu przewodnika o Dordogne. W związku z tym na blogu pojawią się wpisy poświęcone temu regionowi Francji, który znam najlepiej – Dordogne. Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami na blogu i innymi nowościami, serdecznie zapraszam do zapisania się na mój newsletter! Spokojna głowa, nie spamuję 🙂

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER I POZNAJ PIĘKNĄ FRANCJĘ!

Newsletter wysyłam 28 każdego miesiąca

Please wait...

Dziękuję za zapis!


  1. Pani Karolino, szukam na blogu II części wpisu na temat zamków nad Loarą, ale wg. mnie 2x jest wpis dot. części pierwszej.
    Czy ja źle wchodzę w ten wpis? czy tez może technika spłatała figla i dwa razy jest to samo?

    I jeszcze mam pytanie dot. ceny noclegów w Pani pokojach. czy mogę prosić o ich podanie?

    pozdrawiam
    Joanna Zasuwa

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

MOJA HISTORIA Z CHÂTEAU DU PAYRE, CZYLI JAK WYEMIGROWAĆ I ZAMIESZKAĆ W ZAMKU

Historia z Château du Payre to przypadek i ogromne szczęście któremu jednemu jak i drugiemu bardzo pomogłam.