Style de vie

Moja kręta i długa historia nauki języka francuskiego

Język francuski ma to do siebie, że jest super sexy i niemalże każdy chciałbym w nim mówić. Jednak ma on opinie, że należy do super trudnych. I już to powoduje, że nam się odechciewa go uczyć. Muszę przyznać, że jest to bardzo mylne. To trochę tak jak powiedzieć, że Francja to Paryż i Lazurowe Wybrzeże! Nie! Ustalmy dwie rzeczy; Francja to nie tylko Paryż i Lazurowe Wybrzeże a język francuski nie należy do trudnych.

W tym wpisie chcę Wam opowiedzieć jak u mnie przebiegała nauka języka francuskiego. Była ona bardzo chaotyczna. Trwała długo i z jeszcze dłuższymi przerwami. Mam nadzieję, że tym wpisem dodam otuchy co niektórym z Was. Bo jeśli ja nauczyłam się mówić po francusku, to każdy może. Wystarczy tylko odrobinę chcieć.

Moje pierwsze lekcje języka francuskiego

Dawno dawno temu kiedy jeszcze byłam licealistą Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Poznaniu miałam moją pierwszą styczność z językiem francuskim. Była to “tylko styczność“, bo trudno byłoby to nazwać nauką. Nauczycielka od francuskiego przez dwa lata uczyła nas; Bonjour, Comment ça va ? A przy sprawdzaniu obecności należało odpowiadać; Présente / Absente. Korzystaliśmy z podręcznika “Panorama”, którego nigdy nie przerobiliśmy w całości, a zaledwie dwa pierwsze rozdziały. Możecie się zatem domyśleć, że kończąc liceum nie posługiwałam się francuskim. Umiałam powiedzieć; Bonjour je m’appelle Karolina. I to by było na tyle.

Studia, rozpoczęłam na Poznańskiej Akademii Sztuk Pięknej. Niestety nie przyjeli mnie na studia dzienne. Co było dla mnie ogromnym zawodem i nieporozumieniem. Nie miałam Planu B. Wiedziałam, że po Plastyku mało który uniwersytet mnie przyjmie. Przez ostanie 5 lat uczyłam się; rysunku, malarstwa, rzeźby, historii sztuki, polskiego… I to by było na tyle! Z wszystkimi innymi przedmiotami tj matematyka, fizyka czy chemia byłam na bakier.

Moja ciocia i wujek będącymi ludźmi z wykształceniem wyższym i starej daty postanowili mi zasponsorować pierwszy rok studiów w trybie wieczorowym na Akademii Sztuk Pięknych. Kosztował on około 4 tyś złoty. Jak na tamte czasy, było to dla mojej rodziny bardzo dużo pieniędzy. Ale nic! Karolina powinna ukończyć szkołę wyższą!

Zapisz się na Newsletter i poznaj piękną Francję!

Newsletter wysyłam 28 każdego miesiąca

 

Please wait...

Pięknie Tobie dziękuję za zapisanie się na mój newsletter!

Będziesz go otrzymywać raz w miesiącu! Każdego 28 dnia miesiąca 😉

Ściskam ciepło

Karolina z Uwielbiam Francje

Ja w jednej z moich “kreacji haute couture” podczas występu 🙂

Było we mnie wtedy bardzo dużo niezgody i niesprawiedliwości – dlaczego muszę uczyć się na studiach wieczorowych. Tym bardziej, że zauważyłam i odczułam, że będąc studentem wieczorowym jesteś studentem drugiej kategorii. Ogólnie płaciłaś by mieć indeks i tyle! Ale pomimo tego starałam się wycisnąć z tej Akademii ile mogłam. I tak od rana do późnych godzin wieczornych siedziałam w pracowni i tworzyłam. Wtedy pochłonęła mnie maszyna do szycia i szyłam różne przedziwne kreacje. Po jakimś czasie odkryłam, że to co robię mogło się definiować jako Haute Couture…

Po niespełna roku dowiedziałam się, że ASP Poznań prowadzi wymianę międzyuczelnianą w ramach programu Erasmus Socrates w tym z Francją. Pomyślałam, że jest to doskonały sposób na wyjazd do Francji. Byłam jedyną kandydatką chcącą tam wyjechać. Nic też dziwnego! Była to Bretania a nie Paryż czy Lazurowe Wybrzeże! 🙂 Aby wyjechać należało porozmawiać z prorektorem i dostarczyć wymagane dokumenty w tym zaświadczenie znajomości języka francuskiego… Nie pozostało mi nic innego jak pójść do Pani Profesor od francuskiego i wyznać jej prawdę: Nie znam francuskiego, ale potrzebuję zaświadczenie. Wystawiła mi zaświadczenie z podstawową znajomością francuskiego i dodała: Wyjedziesz do Francji i tam się nauczysz!

Mój pierwszy wyjazd do Francji

Spakowałam walizkę i wsiadłam sama do autokaru, który mnie wiózł przez całe Niemcy i Francję. Była to moja pierwsza w życiu samotna podróż. W myślach modliłam się, by ta podróż nigdy się nie skończyła, bo tak bardzo się bałam jej końca. Co to będzie jak już będę na miejscu. Nikogo tam nie znam. Nie mówię po francusku…

Brudne i śmierdzące mieszkanie w Quimper

Wbrew moim oczekiwaniom, moja podróż się zakończyła. Mieszkałam w parszywym, brudnym i śmierdzącym mieszkaniu. Miałam dużo czasu. Byłam sama jak palec i też nikt z poznańskiej czy bretońskiej akademii się mną nie interesował. Więc zaczęłam uczyć się francuskiego. Nie było wtedy smartfonów, powszechnie dostępnego internetu, podcastów, nie miałam telewizora. Jedyne co miałam; to nudną, grubą i czarnobiałą książkę: “Język francuski dla początkujących” z wydawnictwa Wiedza Powszechna. I tak siedziałam każdego dnia i się uczyłam. Po 6 miesiącach umiałam się już porozumieć w języku francuskim. Poznałam gramatykę i podstawowe słownictwo.

Mój pierwszy przyjazd do Paryża

Po moim pobycie w Bretanii, w Quimper wróciłam do Poznania. Przerwałam płatne studia, które nie były warte tych pieniędzy i wyjechałam do Paryża z 5 euro w kieszeni. I tak zaczęła się moja roczna tułaczka po Paryżu w poszukiwaniu pracy, szczęścia, zaczepienia… Co w dużym stopniu zmusiło mnie do mówienia w języku francuskim.

Pamiętam doskonale, jak całe dnie przesiadywałam w Centre Pompidou by mieć dostęp do darmowego dostępu do internetu, książek i filmów… By na przemian uczyć się francuskiego ale i też szukać nowych ogłoszeń o pracę. W Paryżu więcej chodziłam aniżeli pracowałam. Bo zanim złapałam jakąś pracę to zaraz mnie z niej wyrzucano albo sama odchodziłam. Bo coś czułam, że coś jest nie tak. Zajmowałam się: niańczeniem dzieci bogatych i zadumanych w sobie Francuzów, kelnerowaniem w zaszczanych barach czy pracą na budowie. Jak na polską emigrantkę we Francji wtedy przystało! Były to czasy kiedy Polska dopiero co weszła do Unii Europejskiej. Było z tym więcej nieporozumienia aniżeli korzyści.

Całymi dniami przesiadywałam w Centre Pompidou

Dając ostatnią szansę temu miastu, postanowiłam zdawać do tamtejszej Académie des Beaux-Arts. Nie dostałam się. Zacięłam się na ustnym egzaminie na którym zapytano mnie: Którą z moich doczesnych prac uważam za najlepszą? I teraz już nie wiem. Czy zacięłam się, bo nie umiałam odpowiedzieć. Czy może moje ówczesne wschodnie zakompleksienie nie pozwoliło mi na nie odpowiedzieć… Nie wiem.

Czar prysł! Wracam do Polski!

Zaraz po tym szybko zrozumiałam, że aby pozostać w Paryżu będę musiała nadszarpnąć z swojej dumy. A! Że należę do osób dla których duma jest cenniejsza niż złoto zdecydowałam, że wracam do Polski. I tak od tego czasu przez okres około 10 lat nie miałam ŻADNEJ styczności z językiem. Nie czytałam, nie pisałam, nie mówiłam. RIEN!

Powoli skończyłam moje artystyczne studia najpierw w Krakowie a później w Warszawie. Tak by na ostatnim roku studiów wyjechać na winobranie z moją przyjaciółką. Moje podstawy języka francuskiego przydały się raz jeszcze. Stojąc w budce telefonicznej i dzwoniąc do winiarzy mówiąc; Bonjour, je cherche un travail. Pracę znalazłam. I tym samym miałyśmy najlepsze wakacje ever śpiąc w krzakach i biorąc prysznic z widokiem na pole winogron. Po studiach znalazłam moją pierwszą prace w agencji reklamowej i nic nie zapowiadało się bym wyjechała do Francji na stałe.

Podczas winobrania niedaleko Marsylii

Kolejna próba wyjazdu do Francji. Do zamku!

Jednak po kilku rozczarowaniach zawodowych jak i tych miłosnych (Historię z moich nie udanych randek znajdziecie tu na blogu.) zdecydowałam, że spróbuję wyjechać do Francji raz jeszcze! Jednak teraz zacznę od rodzinnych winnic, w których znajdę zakwaterowanie w zamian za pracę. I tak udało mi się znaleść 3 posiadłości, które zgodziły się na moją propozycję. Najważniejszym miejscem jest i będzie Chateau du Payre, które przyjęło mnie do siebie z otwartymi ramionami. I po dziś dzień mamy z sobą kontakt. Jak przebiegał mój pobyt w francuskiej winnicy przeczytasz tutaj ; Moja historia z Château du Payre, czyli jak wyemigrować i zamieszkać w zamku!

Przyjeżdżając do Chateau du Payre do Valerie mówiłam po francusku tak, że zanim wypowiedziałam jakieś słowo czy złożyłam zdanie musiało być ono poprzedzone długim zastanowieniem. Przez okres około 6 miesięcy na nowo siedziałam z moim nudnymi książkami ale tym razem w chateau a nie w parszywym i śmierdzącym mieszkaniu. Uczyłam się. Słuchałam co wszyscy domownicy zamku do mnie mówią. I tak z czasem zaczęłam łapać bakcyle i mówić lepiej po francusku. Później pojawił się mój książę na srebrnym rumaku Cyrille i już nauka języka poszła jak z płatka. Zastanawiam, się jakby to było gdybym to ja musiała uczyć kogoś polskiego ? Hmmm

Podsumowanie

W nauce języka bardzo ważna jest regularność. Przede wszystkim na początku. I mogę cie zapewnić jak już nauczysz się podstaw takich jak: czasy przeszłe, teraźniejsze, przyszłe, odmiany czasowników przez osoby oraz skumasz o co chodzi z rodzajnikami to reszta to pikuś! Nauka słówek, będzie tobie wchodzić automatycznie słuchając języka czy rozmawiając z innymi.

I choć wiem, że oglądanie filmików na YT i Insta jest super fajne, tak z nich nie nauczysz się podstaw! One mogą tobie służyć do zwiększenia wiedzy, ale podstawy chcąc czy nie chcąc trzeba rozumieć i wkuć. Tak by stały się one dla ciebie oczywiste.

Jak kiedyś będziesz mieć wątpliwości to pomyśl sobie o mnie jak siedziałam w śmierdzącym i brudnym mieszkaniu bez neta i wkuwałam francuski z nudnej książki. Ty na pewno masz neta i mieszkasz w lepszych warunkach. Pamiętaj raz wkute pozostanie z Tobą na zawsze! No chyba, że alzheimer cie dorwie! Ale to temat na kiedy indziej! Jesteśmy jeszcze młodzi, piękni i zdrowi! Do dzieła!

Zapisz się na Newsletter i poznaj piękną Francję!

Newsletter wysyłam 28 każdego miesiąca

 

Please wait...

Pięknie Tobie dziękuję za zapisanie się na mój newsletter!

Będziesz go otrzymywać raz w miesiącu! Każdego 28 dnia miesiąca 😉

Ściskam ciepło

Karolina z Uwielbiam Francje


  1. Karolina, ton histoire est certes intéressant mais surtout très pathétique, en ce qui concerne apprentissage d’une langue on n’a pas besoin ni l’appartement d’exception ni le net, la langue ça s’apprend dans la rue, on le respire, on l’observe et surtout on l’apprivoise. Bien évidemment un manuel ça aide bien mais c’est peu par rapport à la pratique, le seul bouquin que je peux conseiller à tous le monde, c’est le fameux Bescherelle, l’Art de conjuguer,
    Je te parle en connaissance de cause car depuis 42 ans que je vis à Paris, oui j’avais un bagage de connaissance de français (scolaire) j’ai vite compris que cette connaissance théorique je pouvais jeter dans la poubelle, et voilà avec beaucoup de volonté, des études bien sûre et surtout de l’observation que j’appris le français, rassures toi j’apprends encore tous les jours, en plus la langue française, Oui, elle est difficile et surtout ultra nuancée 👍bon courage à toi, comme on dit, on a toute une vie pour apprendre😍
    Je serai ravie de te rencontrer un jour, car nous avons pas mal de points communs (Art) Ciao 👋

    • Marie, merci pour votre commentaire. J’avoue que je ne comprends pas pourquoi mon histoire est pathétique… Ca veut dire que ma vie est pathétique ? Merci et bonne journée. K

      • Karolina, zawsze muszą znaleźć się osoby, które wiedzą lepiej i uważają, że ich sposób życia jest najlepszy. Nie warto się przejmować. Gratuluję determinacji!

        • Agnieszka, dziękuję za komentarz i miłe słowa. Ach wszyscy staramy się żyć najlepiej jak potrafimy, rodzimy się z różnymi predyspozycjami w różnych rodzinach biednych, bogatych, kochających i nie … Trudno jest zatem oceniać czy to co robisz i jak robisz jest dobre, niedobre. Ale powiem Cie szczerze, że przez wszystkie moje tak różnie doświadczenia nauczyłam się jednego – nigdy nie będę lubiana przez wszystkich. W końcu nie jestem zupą pomidorową 🙂 A prowadząc bloga i będąc w mediach społecznościowych eksponuję swoje życie na krytykę i w pełni akceptuję, że mogę się komuś nie podobać. Miłego dnia!

          • Bardzo fajny blog ,prawdziwe sympatyczne i wesole historie z zycia wziete a nie wypociny i nudziarskie naciaganie gumy ze stringow Marie ktora musi miec kompleks nizszosci i niezly tupet zeby takimi komentarzami sypac.widocznie za bardzo sie francuskiego nawdychala a polskiego zapomniala no ale coz w paryzewie od 42 lat w szafie na szczotki… .ja uwazam ze fancuski jest trudny i wcale sie nim tak latwo nie oddycha i nie obserwuje jezyka na ulicy jak tu marie pisze…to jest raczej ciezka robota przynajmniej na poczatku tak jak Pani Karolina tu pisze.
            Znam duzo francuzow po studiach ktozy maja problemy z gramatyka i ortografia, we francji istnieje tez analfabetyzm w polsce nie ma raczej takich przypadkow zeby ktos po skonczeniu podstawowki nie umial pisac i czytac.

          • Dziękuję za miłe słowa i jest mi bardzo miło że to co piszę się Tobie podoba. Ach! Nie ma się co przejmować opiniami innych! Lepiej żyć po swojemu i zgodnie z samym sobą. A jak mnie nie lubi czy to co i jak piszę to na pewno w internecie znajdzie kogoś kto mu się spodoba. Nie jestem zupą pomidorową bym wszystkim smakowała 🙂 Miłego!

    • Marie- oj, bardzo oraz niegrecznie jest krytykowac kogos za bycie szczerym, kogos chacego podzielic sie swoimi doswiadczeniami z zycia wzietymi. Ciesze sie ze jest taki ktos jak Karolina, ktora mimo preciwnosci losu dopiela swego, pokazujac cale swoje zycie i bardzo dobrze sobie poradzila. Wiele osob, lacznie ze mna, znalazlo jej blog za bardzo ciekawy i pomocny.
      Marie! szczycisz sie ze jestes 42 lata we francji?! Byc moze, lecz na twoim miejscu bedac juz w podeszlym wieku wstydzilbym sie udzelac komukolwiek rad o nauce jezyka a smej poprostu wklepywac polski text w google translator ktory przetlumaczy go na francuski! Co chcesz to mow, lecz ma takiego translator’a na swiecie, ktory przetlumaczylby tak skrupulatnie slowo za slowem, bez zadnych bledow…i wlasnie to jest zalosne…

      Trzymaj sie Karolina, powodzenia!

      Pozdrawiam, Rob.

  2. Ciesze się, ze się udało! Ja mieszkam 8 lat w Prowansji. Nigdy wcześniej nie miałam kontaktu z francuskim. Mam dyplom B1. Byłam tylko na 3 miesięcznym kursie .Moj mąż jest Polakiem, wiec myślę, ze dałam rade z językiem. Dogadam się bez problemu, jednak mogę pomarzyć o pracy zgodnej z moim wykształceniem i wykonywanym zawodem w Polsce( mimo nostryfikacji dyplomu) Jeśli wiec chodzi o moja”karierę” zawodowa to nie jestem zadowolona.

    • Kasia, pięknie Tobie dziękuję za komentarz. Mogę sobie wyobrazić że nauka języka obcego kiedy partner jest tej samej narodowości nie jest takie oczywiste. Nie ukrywam, że przez to że Cyrille jest Francuzem to mocno przyśpieszyło moją naukę oraz integrację. Jak masz B1 to możesz ubiegać się o obywatelstwo francuskie. A co do kariery to jest z tym kiepsko we Francj nawet dla samych Francuzów. Ale to też długi i szeroki temat. Też nic dziwnego że mam bloga i tworzę obrazy 🙂 Choć osobiście nie mogę narzekać na moją pracę ale może dlatego że jest ona z obcokrajowacami … Ściskam Cię mocno!

      • Ciekawy temat jak nauczyc sie obcego jezyka I w tym wypadku francuskiego. Z mojego doswiadczenia:
        Podstawy gramatyki trzeba niestety nauczyc sie, najlepiej na kursie lub na Sorbonie.. Lub Alliance française… przez minimum 2 lata.
        Wymowe mozna nauczyc sie sluchajac starych piosenek w ktorych jest poprawna dykcja oraz sluchajac codziennie dziennka telewizyjnego.
        Czytajac poczatkowo latwe ksiazki I po kilku latach coraz trudniejsze I ciekawsze dzieki temu wzbogacamy codziennie zasob slow.
        Mala nalecialosc akcentu lub intonacji, bedzie zawsze chyba ze jest sie uzdolnionym muzykalnie.
        O Île sie nadal uzywa jezyka ojczystego to okres nauki bedzie duzo dluzszy.
        Praca w swoim zawodzie istnieje ale latwiej bedzie w zawodach w ktorych nie trzeba argumentowac, pisac referaty itp. Niemniej jest to mozliwe. Np fizjoterapeuta, nie bedzie mial trudnosci pracowac w swoim zawodzie, Natomiast prawnik czy wykladowca to musi znac jezyk doskonale.
        Po 10 ciu latach warto wrocic na kurs jezyka aby go perfekcjonowac. Droga jest dluga w zaleznosci od naszych podstaw, potrzeby I ambicji I tego jaki wyznaczamy sobie cel.
        Czasami warto zmienic zawod lub miejsce pracy. Warto sie dostosowac.
        Partner lub partnerka Francuz lub Francuska to duzy plus. Ale nie zmienily go w tym celu. Ha ha
        Kilka osob opowiadalo mi ze sie nauczyly jezyka odrabiajac codziennie lekcje z dziecmi.
        Kazdy z nas ma Inna sytuacje I wymiana doswiadczen jest bardzo ciekawa.
        Moi aussi, j ai fait des “petits boulots” pendant 1 an et j en suis fière. Au bout de 5ans j ai retrouvé mon niveau professionnel et depuis j ai évoluée. Nos cursus à l étranger rendent nos vie plus riches et très intéressantes grâce à notre volonté et la persévérance. Bon courage. Bonne soirée et bonne année.

Laisser une réponse

Votre adresse de messagerie ne sera pas publiée. Les champs obligatoires sont indiqués avec *

MON HISTOIRE DU CHÂTEAU DU PAYRE, OU COMMENT MIGRER ET VIVRE DANS UN CHÂTEAU ET CRÉER UNE MARQUE DE VIGNOBLE AVEC TOUT CELA?

L'histoire du Château du Payre est une coïncidence et un grand bonheur que je les ai aidés tous les deux.

Na tej stronie internetowej używamy cookies na urządzeniu użytkownika. Pliki cookie są zazwyczaj wykorzystywane w celu umożliwienia prawidłowego funkcjonowania strony (pliki cookie techniczne), generowania raportów użytkowania przeglądarki (pliki cookie statystyczne) oraz reklamowania naszych treści na blogu. Możemy bezpośrednio korzystać z plików cookie o charakterze technicznym, ale użytkownik ma prawo do podjęcia decyzji o włączeniu lub nie włączania plików cookie o charakterze statystycznym i profilowania. Włączając te pliki cookie, pomagasz nam zapewnić Ci lepsze doświadczenia.